Patrzymy na elfa czy smoka, na inne stwory i zaczynamy powoli kojarzyć i łączyć w głowie informacje. Coś pamiętamy z historii, jakieś style budowli, elementy strojów, postaci. I słusznie, bo fantasy, a zwłaszcza ekranizowane w ostatnim czasie opowiadania fantasy, są właśnie osadzone w wielu znanych nam historycznych epokach i miejscach. Tyle tylko, że opowiadania fantasy to nie są opowiadania historyczne, więc nie muszą trzymać się konkretnych faktów i okoliczność. Stąd w opowiadaniu czy filmie powstaje mieszanka takich elementów historycznych a w naszych głowach powstaje zamęt.
Twórcy opowiadań fantasy często sięgają do dobrych i sprawdzonych motywów z tradycji i historii, umożliwiających ukazanie stworzonego świata i zawartych tam okoliczności, które czytelników interesują i podnoszą jakość dzieła. Pojawiają się więc mitologiczni herosi i bogowie, którzy są wielokrotnie podstawą, fundamentem do stworzenia nowej ciekawej postaci, ale zostają w utworze fantasy umieszczeni w celtyckim grodzie, ubrani w staropogańskie zbroje. Od lat, opowiadania ludowe i mitologia mają ogromny wpływ na literaturę fantasy, często są znanym nam mitem, któremu nadano bardziej współczesny i bardziej ludzki wymiar oraz głębszą fabułę.
Więc kojarzymy różne, znane ze szkoły ryciny i opisy, ale nieźle wymieszane. Tak samo ma się sytuacja ze stworzeniami występującymi w opowiadaniach fantasy. Wszelkiego rodzaju smoki, gryfy, minotaury, to znów poplątanie pewnej dawki wiedzy historycznej, a także wiadomości z biologii. Te stwory nigdy nie mogą być przypisane do jednego gatunku zwierzęcego , ponieważ twórcy opowiadań fantasy zawsze je łączą. Sam smok jest zawsze połączeniem ogromnego gada z ptakiem, a często przypomina po prostu dinozaura, na przykład pterodaktyla.
Zobacz także
Lubimy smoki, ponieważ najzwyczajniej są efektowne i są swoistym symbolem fantastyki. Jeśli coś miałoby stanowić godło tego gatunku, to smok jest bodaj najlepszym znakiem rozpoznawczym. ...